Travel Blogs by Travellerspoint

Oct 07

San Diego

sunny 25 °C

Jestesmy juz w San Diego i odpoczywamy po podrozy. Przez pierwszy dzien wiekszosc czasu spedzilismy w domu, zgodnie zreszta z zaleceniami strazy pozarnej. Powietrze wciaz zawiera duzo pylu, slonce juz wczesnym popoludniem wyglada jak czerwona kula...Wczoraj spedzilismy caly dzien w Sea World.
Sytuacja z pozarem juz sie unormowala, przynajmniej w naszej okolicy. Widzielismy ostatnio woz strazacki ktora podjechal na plaze aby pozowac do zdjec z deskami surfingowymi:) Niebo powoli wraca do swojej naturalnej barwy

Posted by zaneta12 27.10.2007 19:32 Archived in USA Comments (0)

Email this entryFacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

Dalej na poludnie

sunny 27 °C

Z powodu pozarow postanawiamy sie nie spieszyc do San Diego.
Wieczorem docieramy do Santa Barbara i zatrzymujemy sie na noc. Rankiem wybieramy sie na molo...W normalnych okolicznosciach miasto prezentuje sie zapewnie bardziej malowniczo. Widok z molo na lodzie w porcie, za nimi plaza i ulice z palmami a w tle wysokie gory. Teraz jednak widok konczy sie na palmach- wprawdzie nie czujemy dymu ale w wyniku pozarow powietrze jest niewyrazne i dziwnie zamglone,z powodu ogromnej ilosci dymu i popiolow...

W drodze dalej na poludnie omijamy z daleka Malibu (pozar) dojezdzamy do Santa Monica i idziemy na plaze. To miejsce zna kazdy kto choc raz ogladal "Sloneczny patrol". Mam nadzieje,ze moze zobacze kogos slawnego ale jednak tego popoludnia gwiazdy maja wazniejsze zajecia niz przechadzanie sie pod moim nosem na plazy...
W normalnych okolicznosciach dojechalibysmy tego dnia do San Diego, ale postanawiamy zatrzymac sie na jedna noc w LA. To dobra okazja zeby zobaczyc przynajmniej Beverly Hills i aleje gwiazd w Hollywood.

Posted by zaneta12 26.10.2007 21:04 Comments (0)

Email this entryFacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

Robi sie goraco...

sunny 26 °C

...i nie mam na mysli jedynie temperatury:(
Udalo nam sie trafic na najwieksza w historii Kalifornii plage pozarow. Lato bylo bardzo gorace i od dawna nie bylo tu deszczu.
Pozary plona teraz w wielu czesciach stanu, rowniez w okolicy San Diego- naszego celu podrozy. Wiele rodzin jest ewakuowanych. Pozary to od wielu dni temat numer 1 w gazetach i lokalnych wiadomosciach i wyglada bardzo dramatycznie-do tego stopnia ze jeden z reporterow nadawal do studia stojac przed wlasnym plonacym domem...
Postanawiamy przedluzyc troche nasza podroz na poludnie, zeby uniknac niebezpieczenstwa.

Posted by zaneta12 25.10.2007 22:48 Archived in USA Comments (0)

Email this entryFacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

Highway 1

sunny 27 °C

DSCF0937.jpg
Po czym poznajemy , ze jestesmy w Kalifornii? Po tym , ze rano budzi nas szczekanie lwow morskich :) Te sympatyczne grubasy sa tu bardzo popularne i masowo wyleguja sie na plazach, m.in. nieopodal naszego hotelu.
100_0606.jpg
Przed dalsza podroza z Monterrey, korzystamy z pieknej pogody i przytulnego hotelowego basenu.Slonce mocno grzeje mimo, ze to dopiero 9.00.
W drodze do samochodu nie mozemy sie oprzec zachecajacej wystawie sklepu z winem:) Wstepujemy tylko na chwilke, jak zwykle ucinamy krotka pogawedke z wlascicielka sklepu, ktora -a jakze- ma rodzine w Szwecji... Wychodzimy z pamiatkami w formie 2 butelek swietnego kalifornijskiego wina.
Teraz jedziemy na poludnie, tym razem jednak wzdluz wybrzeza.
Na poczatek postanawiamy zobaczyc malownicza trase zwana 17 mile drive.
DSCF0929.jpg
To petla wokol obszaru gdzie znajduja sie glownie luksusowe rezydencje i wspaniale pola golfowe (w tym jedno z najslawniejszych na swiecie-Pebble Beach).
DSCF0934.jpg
DSCF0936.jpg
Widoki sa przepiekne ale to niewiele w porownaniu z tym co zobaczymy w dalszej podrozy.
Wyjezdzamy na Highway 1-nazywana jedna z najpiekniejszych autostrad i nie ma w tym ani cienia przesady.
DSCF0954.jpg
Gory schodza wprost do oceanu a droga wije sie raz wyzej, raz nizej, wzdluz zbocza.
DSCF0947.jpg
Po jakims czasie rezygnuje nawet z robienia zdjec, bo kazdy nastepny widok jest piekniejszy niz poprzedni...
DSCF0968.jpg

Posted by zaneta12 25.10.2007 22:32 Archived in USA Comments (0)

Email this entryFacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

Eldorado

sunny 27 °C

Mijamy Sacramento i skrecamy na poludnie. To tereny, w ktorych panowala niegdys goraczka zlota. Po drodze mijamy kilka malych miasteczek i zatrzymujemy sie w jednym z nich- Sutter Creek.
DSCF0909.jpg
Glowna ulica jakby zywcem wyjeta z Dzikiego Zachodu. Drewniane budynki z epoki w pierwszej chwili wydaja sie rownie nieprawdziwe jak dekoracje filmowe ale to przeciez autentyczne tutejsze zabytki... . Sklepiki(glownie ze starociami) i restauracje utrzymane sa w staroswieckim klimacie i nie widac tu wielu sladow nowoczesnosci. W zasadzie brakuje tylko saloonu..jest za to pianista-z braku saloonu, przygrywajacy westernowe melodie na starym pianinie w miejscowej cukierni. Postanawiamy zaryzykowac i wstepujemy na lody. Pani sprzedawczyni zyczliwie uprzedza mnie, ze 2 galki lodow to porcja wielkosci prawie pilki do rugby, wobec tego decyduje sie na jedna-i tak walcze z nia prawie pol godziny.
Okazuje sie, ze pani ma rodzine w Szwecji i po moim wyjsciu Johan zostaje zasypany pytaniami. Zapytany o mnie (rzekomo po to zeby nie sprawic zawodu oraz ulatwic wymowe) nadaje mi pierwsze z brzegu szwedzko brzmiace imie-Maria...Oczywiscie obrazam sie na reszte dnia:)
Wieczorem docieramy wreszcie do Monterrey i zatrzymujemy sie na noc.

Posted by zaneta12 25.10.2007 21:15 Archived in USA Comments (0)

Email this entryFacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

(Entries 1 - 5 of 9) Page [1] 2 » Next